Przez wiele lat marnowanie żywności uznawano głównie za problem etyczny i ekologiczny. Gospodarka działa jednak według własnych zasad. Tam, gdzie powstają duże straty materiałów, szybko pojawia się rynek wart miliardy złotych. Wokół niesprzedanego chleba, nadwyżek z przetwórstwa rolnego i setek tysięcy ton resztek powstaje cały łańcuch usług. Obejmuje on aplikacje sprzedające dania z restauracji, transport chłodniczy oraz duże instalacje fermentacji beztlenowej, które wytwarzają zieloną energię.

Ten rynek składa się z wielu połączonych części: technologii, transportu i przepisów. Z jednej strony firmy próbują zarobić na produktach, których termin przydatności szybko mija. Z drugiej strony przemysł przetwarza żywność, której ludzie nie zjedli albo nie mogli już zjeść. Dla branży HoReCa właściwa obsługa resztek oznacza dziś spełnienie wymogów sanitarnych oraz udział w łańcuchu dostaw surowców. Zebrane oddzielnie odpady gastronomiczne mogą trafić do nowoczesnych biogazowni. Tam stają się źródłem prądu, ciepła i pofermentu.
Wraz z zaostrzaniem unijnych przepisów i naciskiem na cele zrównoważonego rozwoju odzysk żywności przestaje być małą działalnością ekologiczną. Staje się częścią gospodarki obiegu zamkniętego. Strumienie odpadów organicznych mają dziś konkretną wartość dla firm, inwestorów i operatorów instalacji.
Rynek marnowania żywności w Polsce: ile jedzenia i pieniędzy trafia do kosza?
Polska od lat znajduje się wśród państw Unii Europejskiej, w których powstaje dużo odpadów żywnościowych. Aby zrozumieć, dlaczego rozwija się rynek odzysku, trzeba spojrzeć na dane. Skala problemu jest znacznie większa niż resztki pozostawione po domowym obiedzie.
Każdego roku tracone są ogromne środki. Zamiast przynieść wartość odżywczą i zysk ze sprzedaży, zmarnowana żywność staje się kosztem transportu, przechowywania i utylizacji. To tworzy miejsce dla firm, które próbują ten problem ograniczyć lub wykorzystać powstające odpady.
Ile żywności marnuje się w Polsce według najnowszych danych?
Zgodnie z wynikami wieloletniego projektu PROM (Program Racjonalizacji i Ograniczenia Marnotrawstwa Żywności), w Polsce marnuje się rocznie około 4,84 miliona ton żywności. Dane Eurostatu, oparte na nieco innym sposobie liczenia odpadów komunalnych i przemysłowych, wskazywały w ostatnich latach na 127-146 kg zmarnowanej żywności na jednego mieszkańca rocznie. Szersze analizy, które obejmują cały łańcuch – od pola do stołu – podają czasem poziom 7-9 milionów ton.
Różnice między tymi danymi wynikają głównie z przyjętej definicji. Jedne zestawienia obejmują żywność wyprodukowaną i odrzuconą w handlu oraz podczas konsumpcji. Inne uwzględniają także straty na polach i odpady powstające w zakładach przetwórczych. Bez względu na sposób liczenia Polska zajmuje piąte miejsce w Unii Europejskiej pod względem całkowitej masy marnowanej żywności. W całej UE do kosza trafia rocznie około 58-59 milionów ton produktów spożywczych.
Ile jest warte jedzenie wyrzucane każdego roku?
Po przeliczeniu problemu na pieniądze skala strat robi duże wrażenie. Wartość żywności wyrzucanej każdego roku w Polsce szacuje się na prawie 14 miliardów euro. To ogromna kwota, która obciąża przedsiębiorstwa i gospodarstwa domowe. Na całym świecie marnowanie żywności powoduje straty na poziomie około 1,3 biliona dolarów rocznie, według danych agend ONZ.
Strata nie oznacza wyłącznie ceny widocznej na sklepowej półce. Trzeba doliczyć koszt nasion, nawozów, paliwa, prądu potrzebnego do chłodzenia, wody, pracy, transportu i opakowań. Gdy jogurt albo bochenek chleba trafia na wysypisko, przepadają wszystkie środki wykorzystane wcześniej do jego wytworzenia. Firma musi jeszcze zapłacić za odbiór i zagospodarowanie odpadu.
Gdzie marnuje się najwięcej żywności?
Wiele osób uważa, że za większość wyrzucanego jedzenia odpowiadają supermarkety i duże sieci handlowe. To jeden z najczęstszych mitów. Sklepy są miejscem, w którym straty łatwo zauważyć, lecz odpady powstają na każdym etapie dostaw.
Problemy występują w gospodarstwach rolnych, zakładach przetwórczych, magazynach, sklepach, restauracjach oraz prywatnych kuchniach. Każde z tych miejsc ma inne przyczyny strat.
Gospodarstwa domowe: zakupy, porcje i niewłaściwe przechowywanie
Dane projektu PROM pokazują, że za największą część problemu odpowiadają konsumenci. Jest to około 60% całej marnowanej żywności w Polsce, czyli ponad 2,9 miliona ton rocznie. Według raportów Federacji Polskich Banków Żywności 56% Polaków przyznaje, że wyrzuca jedzenie w swoich domach. Najczęściej są to: pieczywo (52% respondentów), owoce (38%), warzywa (36%) i wędliny (32%).
Do głównych przyczyn należą zakupy pod wpływem promocji i chwili, przygotowywanie zbyt dużych porcji oraz złe przechowywanie produktów. Problemem jest też brak wiedzy o oznaczeniach na opakowaniach. Ponad połowa konsumentów nadal myli napisy „należy spożyć do” i „najlepiej spożyć przed”. Pierwszy z nich wskazuje termin, po którym produkt może być niebezpieczny z powodu rozwoju drobnoustrojów. Drugi oznacza datę minimalnej trwałości. Po jej upływie produkt może mieć gorszy smak lub zapach, ale nie zawsze jest szkodliwy.
Producenci i rolnictwo: straty podczas zbiorów, sortowania i transportu
Dużo strat powstaje na początku łańcucha żywnościowego. Przetwórstwo przemysłowe odpowiada za około 15-21% marnowanej żywności, a rolnictwo za kolejne kilkanaście procent. Na polach i w sadach jedzenie niszczą zła pogoda, szkodniki, uszkodzenia podczas zbiorów oraz brak pracowników sezonowych.
Dużym problemem jest także odrzucanie produktów, które nie spełniają wyglądu oczekiwanego przez sklepy. Owoce i warzywa o nietypowym kształcie, zbyt małe albo lekko przebarwione mogą zostać na polu lub trafić do utylizacji, mimo że nadal mają pełną wartość odżywczą. Do strat dochodzą awarie chłodni i błędy w magazynach. Uszkodzenie jednej palety może spowodować odrzucenie całej partii towaru.
Dlaczego marnowanie żywności jest problemem gospodarczym i środowiskowym?
Marnowanie żywności wpływa na budżety firm i gospodarstw domowych, ale skutki są szersze. W czasie kryzysu klimatycznego i napięć na świecie problem stał się ważnym wyzwaniem gospodarczym oraz środowiskowym.
Zasoby Ziemi są ograniczone. Produkowanie jedzenia, które nigdy nie zostanie zjedzone, zużywa wodę, energię, ziemię i pracę. Taki model nie może działać bez końca.
Emisje gazów cieplarnianych związane z niewykorzystaną żywnością
Według międzynarodowych organizacji zajmujących się klimatem marnowanie żywności odpowiada za 8-10% globalnej emisji gazów cieplarnianych pochodzącej z działalności człowieka. W Unii Europejskiej straty te tworzą około 16% śladu węglowego systemu rolno-spożywczego. Jedna tona wyrzuconego jedzenia oznacza w całym cyklu życia, od nawożenia po składowanie, emisję odpowiadającą 3-4 tonom dwutlenku węgla.
Na zwykłym wysypisku odpady organiczne rozkładają się bez dostępu tlenu i wytwarzają duże ilości metanu. W perspektywie stu lat metan ma ponad 25 razy większy wpływ na ocieplenie klimatu niż dwutlenek węgla. Wyrzucanie jedzenia oznacza też ogromne zużycie wody. Według szacunków produkcja nieskonsumowanej żywności na świecie pochłania około 200 miliardów litrów słodkiej wody rocznie. Pogłębia to problem niedoboru wody.
Straty producentów, wzrost cen i bezpieczeństwo żywnościowe
Straty w łańcuchu dostaw wpływają na zyski firm i ceny w sklepach. Producenci i sprzedawcy uwzględniają ryzyko strat w swoich marżach. Przy wysokich kosztach działalności może to podnosić ceny żywności. W całej Unii Europejskiej gospodarcze skutki marnowania żywności sięgają 132 miliardów euro rocznie.
Widać też duży kontrast społeczny. W Polsce ponad 1,6 miliona osób żyje poniżej granicy skrajnego ubóstwa. W Unii Europejskiej prawie 33 miliony ludzi nie może pozwolić sobie na pełnowartościowy posiłek co drugi dzień. Marnowanie prawie jednej trzeciej produkowanej na świecie żywności, gdy miliony osób cierpią z powodu niedożywienia, osłabia bezpieczeństwo żywnościowe. Pokazuje też potrzebę lepszego wykorzystania dostępnych zasobów.
Kto zarabia na marnowaniu żywności i jej zagospodarowaniu?
Strata jednego przedsiębiorstwa może stać się źródłem dochodu dla innej firmy. Odpady organiczne tworzą popyt na usługi transportowe, technologie przetwarzania i nowe sposoby sprzedaży. Dzięki temu problem marnowania jedzenia stał się podstawą działalności wielu firm.
Wokół niewykorzystanej żywności powstał rynek, na którym pieniądze przepływają razem ze strumieniem odpadów. Firmy zarabiają na sprzedaży nadwyżek, ich transporcie, sortowaniu i dalszym przetwarzaniu.
Od producenta do konsumenta: przepływ pieniędzy i odpadów
W tradycyjnym modelu firma produkowała towar, próbowała go sprzedać, a niesprzedane produkty oddawała do utylizacji. Dziś ten schemat jest bardziej podzielony. Gdy zbliża się termin przydatności, wartość produktu mocno spada, ale nie znika całkowicie. Wtedy pojawiają się platformy, które pomagają sprzedać towar po niższej cenie.
Firmy, które przekazują lub sprzedają nadwyżki, mogą odzyskać część pieniędzy wydanych na zakup towaru. Unikają też części opłat za odbiór odpadów. Operatorzy transportu i firmy odpadowe zarabiają na osobnym zbieraniu, sortowaniu, oczyszczaniu i przewożeniu odpadów organicznych do zakładów przetwarzania.
Wielomiliardowy potencjał rynku odzysku i recyklingu żywności
Duży biznes zaczyna się wtedy, gdy żywność nie nadaje się już do zjedzenia. Wtedy potrzebne są biogazownie, biometanownie i duże kompostownie. Wartość tego rynku nie wynika z ceny zepsutych warzyw czy nabiału. Liczy się to, co można z nich uzyskać: prąd, zielone ciepło, paliwo gazowe i nawozy organiczne.
Dla inwestorów instalacje do przetwarzania bioodpadów mogą być stałym źródłem przychodów. Operatorzy pobierają opłatę za przyjęcie trudnego odpadu przemysłowego, nazywaną gate fee. Później sprzedają energię do sieci albo oferują rolnikom poferment, który może zastąpić część drogich nawozów sztucznych.
Jak wygląda biznes recyklingu żywności w Polsce?
W ostatnich latach sposób zagospodarowania odpadów spożywczych w Polsce mocno się zmienił. Wpływają na to unijne przepisy oraz coraz wyższe koszty zwykłej utylizacji. Polska nadal ma za mało odpowiednich instalacji, ale rynek podzielił się na kilka powiązanych części.
Każda z nich działa na innym poziomie hierarchii postępowania z odpadami. Firmy próbują odzyskać z żywności jak najwięcej wartości: najpierw dla ludzi, później dla zwierząt, a na końcu dla produkcji energii lub nawozów.
Różnica między zapobieganiem marnowaniu a recyklingiem odpadów
W tej branży trzeba odróżniać zapobieganie marnowaniu od recyklingu. Zapobieganie obejmuje lepsze planowanie produkcji, przewidywanie popytu, krótkie przeceny oraz przekazywanie nadwyżek organizacjom społecznym. Na tym etapie jedzenie nadal zachowuje swoją pierwotną funkcję i może trafić do człowieka.
Recykling i odzysk zaczynają się dopiero wtedy, gdy produkt się zepsuł albo minął termin jego bezpiecznego spożycia. Takie odpady odbierają wyspecjalizowane firmy, np. REFOOD, a nowoczesne zakłady mogą z nich wytworzyć biogaz lub kompost. Jest to jednak niższy poziom wykorzystania żywności. Można odzyskać energię chemiczną, ale nie da się już odzyskać wartości odżywczej, wody i pracy wykorzystanej do produkcji gotowego jedzenia.
Darowizny i redystrybucja produktów z krótkim terminem przydatności
Redystrybucja żywności opiera się na współpracy sieci handlowych z organizacjami społecznymi, takimi jak Federacja Polskich Banków Żywności i Caritas. W 2024 roku ponad 160 organizacji pożytku publicznego odebrało od sklepów ponad 25 tysięcy ton pełnowartościowego jedzenia z krótkim terminem przydatności. Prawie całość trafiła do osób potrzebujących.
Duże sieci, takie jak Lidl Polska, który współpracuje z Bankami Żywności od 2002 roku między innymi w ramach programu „Kupuję, nie marnuję”, oraz Auchan, traktują przekazywanie nadwyżek jako część zarządzania zapasami. Rośnie też rynek aplikacji mobilnych. Too Good To Go ma w Polsce ponad 7,5 tysiąca partnerów i 4 miliony użytkowników. Aplikacja pomaga sprzedawać miliony paczek-niespodzianek. Polska platforma Foodsi przekroczyła 1,5 miliona użytkowników i zdobyła miliony złotych na rozwój usług związanych z odbiorem nadwyżek, między innymi z cateringów dietetycznych.
Pasze, biogaz i kompost jako alternatywne kierunki zagospodarowania
Jeśli jedzenie nie nadaje się już do spożycia, może zostać wykorzystane w przemyśle. Jednorodne produkty uboczne, takie jak wysłodki buraczane, młóto browarniane czy odpady piekarnicze, trafiają czasem do produkcji pasz. W ten sposób część białek i węglowodanów pozostaje w obiegu rolniczym.
Dużą rolę w odzysku odpadów organicznych odgrywa sektor biogazu rolniczego. W Polsce działa już prawie 200 instalacji biogazowych. W 2024 roku wykorzystały one ponad 7,5 miliona ton substratów organicznych, z czego 92% stanowiły odpady. Przeterminowana żywność ze sklepów odpowiadała za mniej niż 2,5% tej masy. Większość stanowiły wywary gorzelniane oraz pozostałości z przetwórstwa owoców i warzyw. Odpady spożywcze są jednak cennym składnikiem, ponieważ mogą zawierać dużo substancji potrzebnych do produkcji metanu. Działają też instalacje przemysłowe. Przykładowo fabryki Danone w Polsce przetwarzają rocznie setki ton osadów produkcyjnych na nawóz organiczny przy użyciu bioreaktorów.
Technologie, które zmieniają rynek odzysku żywności
Technologie cyfrowe, które zmieniły bankowość i handel internetowy, coraz mocniej wpływają na branżę spożywczą. Firmy odchodzą od zgadywania, ile produktów uda się sprzedać. Zamiast tego używają programów analizujących dane i pomagających ograniczyć odpady już na początku łańcucha.
Duże sieci handlowe i małe restauracje coraz częściej kupują takie rozwiązania, ponieważ widzą w nich sposób na zmniejszenie wydatków.
Sztuczna inteligencja prognozująca popyt i sprzedaż
Systemy uczenia maszynowego i sztucznej inteligencji pomagają przewidywać liczbę zamówień na podstawie wielu danych. Programy analizują wcześniejszą sprzedaż, prognozę pogody, lokalne wydarzenia, dzień tygodnia, a czasem także nastroje klientów widoczne w mediach społecznościowych.
W restauracjach systemy przewidujące sprzedaż mogą zmniejszyć ilość marnowanych surowców o 20-30%. Przykładem z Polski jest sieć lokali w Warszawie. Po wdrożeniu automatycznego systemu zamówień ograniczyła food waste z 28% do 12% w ciągu sześciu miesięcy. Pozwoliło to oszczędzić dziesiątki tysięcy złotych na produktach używanych do przygotowywania dań. W sklepach podobne zadanie mają platformy chmurowe, takie jak polski system iXpos firmy INEOGroup. Łączy on dane z kas z pracą zaplecza i pomaga dobierać ilości towaru, który szybko się sprzedaje.
Inteligentne systemy zarządzania zapasami i datami przydatności
Drugą ważną grupą narzędzi są systemy magazynowe korzystające z Internetu Rzeczy i cyfrowych oznaczeń partii. Cyfrowe etykiety cenowe połączone z systemem sklepu mogą automatycznie zmieniać ceny. Im bliżej końca terminu przydatności, tym niższa staje się cena produktu. Zachęca to klientów do szybszego zakupu.
Czujniki Internetu Rzeczy mogą stale kontrolować temperaturę w chłodniach. Dzięki temu firma szybciej wykrywa awarię urządzeń i ogranicza ryzyko zepsucia towaru. Takie narzędzia mogą zmniejszyć straty magazynowe o 15-25%. Dostarczają też danych o stanie produktów i pomagają ograniczyć liczbę artykułów kierowanych do utylizacji.
Prawo i regulacje dotyczące marnowania żywności w Polsce
Sam rynek nie zawsze rozwiązuje problem. Przez lata wyrzucenie odpadu często kosztowało mniej niż jego przekazanie lub przetworzenie. Z tego powodu ważnym źródłem zmian stały się przepisy. Nakładają one na firmy obowiązki związane z raportowaniem i opłaty za marnowanie żywności.
Obecne i planowane regulacje sprawiają, że odpady mają swoją minimalną cenę. Straty nie mogą być już pomijane w planach finansowych. Dla firm stają się konkretnym kosztem, a czasem także powodem do zapłaty kary.
Obowiązki sprzedawców wynikające z polskich przepisów
Najważniejszym aktem prawnym jest Ustawa o przeciwdziałaniu marnowaniu żywności. Dotyczy ona sprzedawców prowadzących sklepy o powierzchni większej niż 250 m², w których żywność odpowiada za co najmniej 50% przychodów. Takie firmy muszą podpisać umowę z organizacją społeczną i bezpłatnie przekazywać jej niesprzedane, ale bezpieczne produkty.
Sprzedawcy muszą też prowadzić publiczne kampanie informacyjne oraz co roku przekazywać sprawozdania Wojewódzkim Inspektoratom Ochrony Środowiska. Za każdy kilogram zmarnowanej żywności płacą 0,10 zł. Opłata obejmuje 90% masy odpadów i trafia do współpracującej organizacji albo Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
Jak legislacja może wpłynąć na rozwój rynku recyklingu żywności?
Wielu ekspertów uważało, że opłata 10 groszy za kilogram jest zbyt niska, aby skłonić duże firmy do ograniczenia strat. Projekty zmian przygotowane przez rząd zakładają podniesienie jej pięciokrotnie, do 0,50 zł za kilogram. Planowane jest także ograniczenie możliwości odliczania kosztów transportu i usunięcie warunku, zgodnie z którym żywność musi odpowiadać za 50% przychodów sklepu. Przy 100 tonach odpadów koszt wzrósłby z 10 tysięcy do 50 tysięcy złotych.
Silny impuls płynie też z Unii Europejskiej. Zmieniona dyrektywa ramowa o odpadach wyznacza cele na 2030 rok. Marnowanie żywności ma spaść o 10% w przetwórstwie i produkcji oraz o 30% na mieszkańca w handlu, gastronomii i gospodarstwach domowych. Za punkt odniesienia przyjęto średnią z lat 2021-2023. Firmy będą musiały coraz dokładniej dokumentować zmniejszenie ilości odpadów, a samo płacenie za ich odbiór przestanie wystarczać.
Jak firmy mogą zmniejszyć koszty marnowania żywności?
Wyższe opłaty, możliwe kary i droższe surowce sprawiają, że ograniczenie strat jest jednym z prostszych sposobów na poprawę wyników firmy. Przedsiębiorstwo nie musi od razu wprowadzać wielkich zmian, aby zobaczyć efekty.
Podstawą są dwa działania: dokładne zbieranie danych oraz dobre planowanie zakupów i dostaw.
Pomiar ilości i wartości wyrzucanych produktów
Nie da się dobrze zarządzać czymś, czego się nie mierzy. Pierwszym krokiem powinien być audyt odpadów. Dotyczy to zarówno małego sklepu, jak i zakładu przetwórstwa mięsa. Firma powinna podzielić straty na grupy produktów i zapisać ich masę oraz cenę zakupu.
Takie pomiary często pokazują rzeczy, których wcześniej nie widać. Warzywa korzeniowe mogą zajmować dużo miejsca w pojemnikach, ale mieć niską cenę za kilogram. Mała ilość wyrzuconych serów dojrzewających lub dań gotowych może oznaczać znacznie większą stratę pieniędzy. Podział produktów na grupy pomaga znaleźć miejsca, w których powstają największe koszty.
Prognozowanie popytu i planowanie zamówień
Drugim działaniem jest odejście od stałych, powtarzanych zamówień. Dostawy powinny zależeć od aktualnej sprzedaży i danych od dostawców. Trzeba też uważać na rabaty za duże zamówienia. Niższa cena zakupu może okazać się nieopłacalna, jeśli część towaru później trzeba wyrzucić.
W restauracjach dobre wyniki daje inżynieria menu. Polega ona na takim ułożeniu karty dań, aby te same świeże produkty były używane w kilku potrawach. Dzięki temu szybciej schodzą z magazynu i rzadziej się przeterminowują. Pomagają także zasady FIFO (First In, First Out), czyli wydawanie najpierw produktów przyjętych najwcześniej. Personel kuchni powinien też znać sposoby pełnego wykorzystania składników, czyli gotowanie zero waste.
Czy rynek marnowania żywności w Polsce będzie dalej rósł?
Odpowiedź zależy od tego, co uznamy za rynek. Ilość wyrzucanego jedzenia powinna spadać z powodu unijnych celów. Jednocześnie rośnie wartość instalacji, usług i technologii służących do zapobiegania stratom oraz przetwarzania odpadów.
Trwa duża zmiana przemysłowa. Odpady organiczne są coraz częściej traktowane jako źródło energii i surowców dla nowoczesnej gospodarki.
Najważniejsze czynniki rozwoju rynku odzysku żywności
Rynek rozwija się pod wpływem trzech grup czynników: kosztów, przepisów i reputacji firm. Wyższe opłaty za składowanie odpadów oraz droższa energia sprawiają, że wyrzucanie resztek staje się coraz mniej opłacalne. Oddzielny odbiór i przekazanie odpadów do przetworzenia może kosztować mniej niż tradycyjna utylizacja.
Drugim czynnikiem jest raportowanie ESG, czyli informacji o wpływie firmy na środowisko, społeczeństwo i sposób zarządzania. Dyrektywa CSRD obejmuje kolejne grupy przedsiębiorstw. Sieci handlowe i koncerny spożywcze muszą pokazywać bankom oraz funduszom, że zmniejszają emisje i lepiej wykorzystują odpady. Firmy, które nie uporządkują tego obszaru, mogą mieć trudniejszy dostęp do kredytów i innych źródeł finansowania.
Inwestycje w gospodarkę obiegu zamkniętego
Jednym z głównych beneficjentów zmian jest energetyka oparta na biogazie i biometanie. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej przeznaczył miliard złotych na wsparcie dużych instalacji produkujących energię z biogazu w kogeneracji. Dotacje mogą pokrywać do 40% kosztów inwestycji.
W Polsce wskazano już ponad 120 projektów biometanowych na różnych etapach przygotowania. Ich łączna możliwa produkcja przekracza 800 milionów metrów sześciennych biometanu rocznie. Analizy pokazują też dużą lukę w gospodarce komunalnej. Do 2034 roku Polska musi wydać ponad 5 miliardów złotych na kilkadziesiąt nowoczesnych instalacji do fermentacji osobno zebranych bioodpadów kuchennych, aby spełnić wymagania dotyczące recyklingu.

Bariery technologiczne, prawne i logistyczne
Rozwój rynku napotyka kilka poważnych przeszkód. Jedną z największych jest jakość dostarczanego surowca. Odpady z zakładów przemysłowych są zwykle czyste, jednorodne i łatwe do przewidzenia. Bioodpady z gospodarstw domowych często zawierają plastik, folię, szkło i metal. Takie zanieczyszczenia niszczą urządzenia i mogą sprawić, że poferment nie będzie nadawał się na bezpieczny nawóz.
Firmy muszą więc inwestować w urządzenia do depakowania, czyli mechanicznego oddzielania przeterminowanej żywności od tacek i folii. Problemem są także długie procedury przy uzyskiwaniu decyzji środowiskowych dla biogazowni oraz protesty mieszkańców obawiających się nieprzyjemnych zapachów. Pojawia się też konkurencja ze strony farm owadów. Wykorzystują one larwy muchy Hermetia illucens do przerabiania odpadów warzywnych i piekarniczych na wartościowe białko paszowe dla ryb hodowlanych i zwierząt domowych. Pokazuje to, że polski rynek odzysku żywności odchodzi od prostego odbioru odpadów. Staje się częścią biotechnologii, w której każda tona materii organicznej może mieć konkretną wartość.
